Decyzje.

Jest niedzielny poranek. Za oknem przyroda budzi się do życia. Drzewa zielenieją, a w mojej głowie snują się marzenia wakacyjne, urlopowe.. Kwiecień to czas, kiedy większość ludzi ma już zaplanowane wyjazdy wakacyjnie. Ja oczywiście nie mogę się zdecydować – tyle bym chciała.. W głowie pełno pomysłów… Jak zdecydować, jak wybrać, określić, co jest dla mnie ważne w tym roku, czego potrzebuję. Myśli kłębią się i nie dają spokoju… Może wyjazd zorganizowany, grupowy, a może samotne zaszycie się gdzieś z dala od ludzi..? A może twórczy kreatywny wyjazd – warsztaty vedicart, albo samotne spacery brzegiem morza o wschodzie słońca? A może przygoda i wyjazd surwiwalowy? Błąkają się różne pomysły po głowie..

Tym razem tak na prawdę powody są błahe. W zasadzie nie ma większego znaczenia, na co ostatecznie zdecyduję się. Ale co jeśli chodzi o poważniejsze decyzje? Proces decyzyjny to bardzo skomplikowana sprawa.. Co takiego musi wydarzyć się w naszej głowie, abyśmy przystąpili do działania, aby droga, którą wybraliśmy stała się częścią Nas samych, a nie przypadkowym zbiegiem okoliczności.. Jak w naszym życiu dochodzi do zmian? Zrozumienie tego procesu pozwoliło mi podejmować bardziej świadome decyzje w moim życiu.

Proces zmiany składa się z pięciu etapów: prekontemplacji, kontemplacji, przygotowania, działania, podtrzymania.

Pierwszy etap to ten czas, kiedy uważamy, że wszystko jest ok i nie potrzebujemy niczego nowego. Nasze życie jest takie, jakie być powinno – w naszej ocenie 😉

Drugi etap – to czas kiedy zaczynamy rozważać, że może warto wprowadzić zmiany w nasze życie. Jednak towarzyszą Nam myśli, że to trudne, niemożliwe. Pojawia się lęk przed ewentualną zmianą, ale też chęci i myśli o zmianie.

Przy trzecim etapie już wiemy, że nadszedł czas na zmiany. Chcemy tego, czujemy to wewnętrznie. Mamy dość starej wersji siebie. Wkracza więc planowanie, analizowanie, zastanawianie co zrobić, żeby osiągnąć Nas cel.

Kiedy już szczegółowo sprawę przemyślimy, zaplanujemy -działamy. Kiedy przychodzą pierwsze efekty Naszej pracy, czujemy, że możemy góry przenosić. Towarzyszy Nam euforia. Czujemy, że to dobra decyzja.

Niestety … euforia nie trwa wiecznie.. Przychodzą pierwsze załamania. Pojawiają się problemy, wcześniej niewidoczne. Zaczynamy się konfrontować z prawdziwym życiem. Tu mogą Nam towarzyszyć myśli o chęci powrotu do starego sposobu funkcjonowania. Co się dzieje dalej?? Zmiana się utrwala, albo odrzucamy efekt dotychczasowej pracy. Może wrócimy do tego kiedyś? Może dziś nie jesteśmy wystarczająco gotowi na tą zmianę? Może to po prostu zbyt trudne?

Nie wymagajmy od siebie zbyt wiele. Starajmy się być dla siebie dobrymi, kochającymi rodzicami, wspierającymi się w trudnych dla Nas chwilach. Czasem po prostu się nie udaje niezależnie od tego, jak bardzo czegoś chcemy. Trzeba umieć też odpuścić, zaakceptować, że dziś warto się pogodzić z tym jak jest. Ja na pewno zachęcam do podejmowania świadomych i przemyślanych decyzji.

P.S. Ciekawa jestem, czym kierujecie się podejmując decyzje?

Reklamy